Moja podróż na południe zaczęła się w Modlinie

Lotnisko Warszawa – Modlin, 1 lipca 2017 roku, godzina 19.10.

Lotnisko jest bardzo zatłoczone. A ja po pożegnaniu z siostrą zapakowałam wszystkie moje torby i torebki na wózek, kapelusz na głowę i udałam się w kierunku hali odlotów. Ludzie byli wszędzie. Pierwszy raz widziałam tak zatłoczone lotnisko w Modlinie. Zaczynają się wakacje. Wszyscy przybyli tu z biletami lotniczymi w różne strony świata. Ja również. Ale mój bilet był, po raz pierwszy w moim życiu, w jedną stronę.
Lotnisko Warszawa – Modlin, bilet w jedną stronę.

To uczucie było cudowne! Ja nie jadę na wakacje! Ja wyprowadzam się do Portugalii na stałe 😊 😊 😊. Będę mieszkała na południu. Tak jak zawsze marzyłam. To było i nadal jest, jak tylko o tym pomyślę, niesamowite. Mogła bym w tym miejscu postawić milion uśmiechniętych buziek!!!

Pamiętam jak kilka lat temu po powrocie z wakacji w Grecji pomyślałam, że bardzo bym chciała zamieszkać na południu. Po tej pierwszej myśli bardzo szybko przyszła kolejna, a właściwie, dlaczego nie? Zawsze marzyłam o tym, żeby mieszkać nad morzem a na południu mogłabym cieszyć się nim przez cały rok. Uwielbiam dania kuchni śródziemnomorskiej. Na Krecie to była uczta dla podniebienia (o kreteńskiej diecie napiszę więcej w oddzielnym poście). I perspektywa jedzenia ich na co dzień byłaby wspaniała. Dodatkowo uwielbiam słońce i ciepło. Argumentem za była również moja miłość do arbuzów i hiszpańskiego. Za było wiele, ale… Było to tylko marzenie, które wydawało się nierealne. Moja praca, którą kocham. Moje życie, które zaczęło być ustabilizowane i spokojne. Rodzina, przyjaciele, wydawało się niemożliwe zostawić to wszystko i wyjechać. A jednak…

Nie potrafiłam przestać myśleć o tym. Postanowiłam mimo wszystko wykonać pierwszy krok. Zaczęłam uczyć się hiszpańskiego. Uwielbiam ten język i zawsze chciałam mówić po hiszpańsku. Ale nigdy nie miałam dostatecznej motywacji do nauki. Teraz to się zmieniło. Nawet nie widząc możliwości na wyprowadzkę z kraju, hiszpański w magiczny sposób zbliżał mnie do realizacji tego marzenia. Przenosił mnie w świat południa i zbliżał mnie do niego. Tak to wtedy czułam. Zaczęłam uczyć się bardzo intensywnie. Każdego dnia po kilka godzin, bez żadnych wymówek. Nawet na spotkaniach rodzinnych, co wprawiało moich najbliższych w osłupienie. Na ich pytający wzrok odpowiadałam, że kiedyś wyjadę na południe. To powodowało uśmiech na ich twarzach. Podobnie reagowali moi znajomi i przyjaciele. Myślę, że po prostu mi nie wierzyli.

Po około roku nauki leciałam do mojej koleżanki do Dusseldorfu. W samolocie siedziałam obok hiszpańskiej pary studentów. Nie mówili po angielsku. Rozmawialiśmy przez całą podróż po hiszpańsku. Wysiłek się opłacał. Zaczęłam mówić. To było cudowne uczucie… Jestem gotowa przeprowadzić się na południe pomyślałam.

Wróćmy na lotnisko. Tak, dobrze pamiętacie, wyprowadzam się do Portugalii nie do Hiszpanii 😊. Bo nie wszystko w życiu da się zaplanować. Teraz mogę nawet powiedzieć więcej i bardzo dobrze. Nie warto forsować planów na siłę. Bo nigdy nie wiemy jaki scenariusz będzie dla nas najlepszy. Często coś, co nie poszło po naszej myśli, odbieramy negatywnie. A dopiero czas pokazuje, że to było najlepsze co mogło się nam wydarzyć. I tak właśnie było w moim przypadku. Planowałam wyprowadzkę do Hiszpanii, a przeprowadzam się do Portugalii. I teraz już wiem, że to właśnie Portugalia jest moim drugim domem.

Do Hiszpanii wyjeżdżałam bardzo często, Portugalii nie znałam wcale. O moich pierwszych wrażeniach z Portugalii opowiem wam w następnym poście.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here